Stefania Puchałka ma sto lat

100 lat_Stefania Puchałka

10 maja do zaszczytnego grona stulatków w naszym mieście dołączyła Stefania Puchałka. Z tej okazji przedstawiciele samorządu Bielska-Białej odwiedzili ją z kwiatami, życzeniami i gratulacjami. 

Z okazji setnych urodzin jubilatka wraz z rodziną przygotowała swój życiorys; oto jego fragmenty: 
Wywodzę się z głęboko patriotycznej rodziny. Przodkowie moi brali czynny udział w powstaniu listopadowym, krakowskim i styczniowym oraz w walkach o niepodległość w czasach I wojny światowej i polsko-bolszewickiej. Natomiast bracia brali udział w walkach obronnych we wrześniu 1939 r. przeciwko hitlerowskiemu i stalinowskiemu agresorowi - jeden z nich zamordowany został w zbrodni katyńskiej - i w dalszych walkach na frontach zachodnich.
Urodziłam się na kresach II Rzeczypospolitej, dokąd moi rodzice przeprowadzili się z terenów podkrakowskich. (…) Po ukończeniu miejscowej szkoły podstawowej, celem dalszego kształcenia, wyjechałam do Lwowa, mieszkając u zakonnic Felicjanek, kontynuowałam naukę w szkole średniej o profilu pedagogicznym. Szkołę tą ukończyłam i maturę zdałam w 1940 roku, już po zagarnięciu tych terenów przez Sowietów.(...) 

Po zajęciu wschodnich terenów terenów przez wojska hitlerowskie, okupanci zaczęli organizować łapanki. Pani Stefania uciekła z transportu i wstąpiła do partyzantki działającej pomiędzy Tarnowem a Krakowem. Oddział liczył 45 osób. Po wojnie pracowała w szkole we Wrocławiu. Tam poznała męża, z którym przeprowadziła się do Białej Krakowskiej. Mieli troje dzieci - córkę Janinę oraz synów Kazimierza i Marka.

Zostałam zatrudniona jako Kierowniczka Przedszkola (…). Równocześnie działałam aktywnie w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, Klubie Inteligencji Katolickiej, Lidze Kobiet i w Związku Nauczycielstwa Polskiego.
W tym czasie też ukończyłam studia kierunkowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Uczestniczyłam w specjalistycznych kursach i szkoleniach oraz współpracowałam z redakcjami gazet o profilu pedagogicznym, dzieląc się w pisanych artykułach z czytelnikami swym doświadczeniem zawodowym.

Po 37 latach pracy i przejściu na emeryturę, poproszona zostałam przez władze oświatowe do kontynuacji pracy zawodowej w niepełnym wymiarze czasu pracy w innym przedszkolu. Z inicjatywy rodziców, których dzieci nie znalazły w nim miejsca, zorganizowałam popołudniowe zajęcia, mające na celu przygotowanie ich pociech, do rozpoczęcia nauki w pierwszej klasie.

W okresie pracy zawodowej byłam wielokrotnie uhonorowywana, wyróżniana, odznaczana oznakami i medalami resortowymi, krzyżami państwowymi, ze Złotym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski włącznie – napisała o swoim życiu jubilatka.

Po 42 latach pracy w zawodzie pani Stefania pożegnała się z przedszkolem i zajęła pomocą w opiece nad wnukiem i dwiema prawnuczkami. Jej maż Edward zmarł w kwietniu 2001 r.

Pani Stefania ma dwoje wnuków, dwie prawnuczki i dwie praprawnuczki. Jej dom zawsze był pełen zwierzaków - piesków i kotków. Aktualnie pozostały w nim dwa kotki (bracia Jacek i Wacek) adoptowane ze Stowarzyszenia Kotełkowa Drużyna.
 

opr. JacK

fot. archiwum rodzinne